Wygrał wszystko w jeden dzień - wywiad z Michałem Ciupiński

Michał Ciupiński, Mistrz Polski Barista oraz Coffee in Good Spirits, podczas rozmowy z Marcinem Moczydłowskim, brand managerem Primulator, w kawiarni Błysk. Spotkanie poświęcone było przygotowaniom do zawodów, pracy koncepcyjnej nad prezentacją konkursową oraz planom startów w mistrzostwach świata.


Michał Ciupiński - Mistrz Polski Barista oraz Coffee in Good Spirits 2026


Na początku grudnia spotkaliśmy się w kawiarni Błysk. W miejscu, które Michał Ciupiński wraz ze swoją małżonką Basią Ciupińską (również utalentowaną baristką i managerem) stworzył po swojemu i które dziś jest jego codzienną bazą. To właśnie tutaj, między kawą serwowaną gościom a rozmowami o smaku, treningach i presji sceny, usiedliśmy do wywiadu o zawodach, przygotowaniach i tym, co dzieje się „po wygranej”.

Michał Ciupiński to jeden z najbardziej utytułowanych polskich baristów: Mistrz Polski Barista oraz dwukrotny Mistrz Polski Coffee in Good Spirits, a do tego wielokrotny medalista krajowych finałów. Dziś, oprócz startów, rozwija też własną kawiarnię Błysk i już myśli o kolejnych krokach na arenie międzynarodowej. Rozmowę przeprowadził Marcin Moczydłowski, brand manager Primulator.

Michał Ciupiński, Mistrz Polski Barista oraz Coffee in Good Spirits, podczas codziennej pracy za barem w kawiarni Błysk. Zdjęcie wykonane w trakcie rozmowy o przygotowaniach konkursowych, doborze kawy, sprzęcie i procesie treningowym na najwyższym poziomie.

Marcin Moczydłowski:
Jeszcze raz oficjalnie gratulujemy wygrania Mistrzostwa Polski Baristów, Mistrzostw Polski Coffee in Good Spirits. I tak jak patrzyłem dzisiaj na Twoją półkę z trofeami, to doszliśmy do wniosku, że wchodzisz do takiej elity najbardziej utytułowanych polskich baristów, z największą ilością tytułów.

Michał Ciupiński:
Chyba tak. Wydaje mi się, że jest na pewno kilka osób, które ma więcej niż jeden tytuł. Jednak jeszcze do tych najlepszych sporo mi brakuje, więc spokojnie. Teraz trzeba się skupić na Mistrzostwach Świata.

Marcin Moczydłowski:
Jakbyś miał to podsumować, to ile tam jest tytułów już teraz?

Michał Ciupiński:
Trzy tytuły Mistrza Polski. Dokładnie to dwa z Coffee in Good Spirits, jeden z Mistrzostw Polski Barista.

Marcin Moczydłowski:
I jeszcze do tego dwa razy Wicemistrzostwo Baristów.

Michał Ciupiński:
Tak. Dwa razy Wicemistrzostwo Barista jeszcze i raz trzecie miejsce.

Marcin Moczydłowski:
No to sporo. To już jest takie… można powiedzieć duże doświadczenie. Już chwila minęła od występów i zdobycia dwóch tytułów.  Jak się z tym czujesz? Jakie to uczucie jak masz całą półkę w trofeach?

Michał Ciupiński:
No dobrze, że nie jest na świeżo, bo wtedy to był taki szok i taka ekscytacja, że udało się wygrać dwie konkurencje w tym samym dniu. Teraz… czuję ogromną satysfakcję z ciężko wykonanej pracy. I to nie tylko z ostatniego półrocza, ale z całości startów na przestrzeni lat.

Michał Ciupiński i Marcin Moczydłowski przed kawiarnią Błysk po rozmowie o mistrzostwach baristycznych

Marcin Moczydłowski:
Czy czułeś się pewniej dzięki doświadczeniu i wcześniejszych występach? 

Michał Ciupiński:
Na pewno to, że startowałem już po raz szósty w Baristach wpływało na to, że było mniej stresu. To jest taka konkurencja, że nigdy nie jesteś pewien, jakie miejsce zajmiesz. Jest tylu dobrych baristów w Polsce, że każdy z finału może być zwycięzcą, każdy może stanąć na podium. Możesz świetnie się zaprezentować, kawa się super zaparzy, ale to nie jest bieganie, że kogoś prześcigniesz (przyp.red. Michał ma za sobą udaną karierę biegacza, którą niestety przerwała kontuzja). Ty zrobisz wszystko świetnie i danego roku będziesz drugi, a następnego zrobisz trochę gorzej, ale wygrasz.

Marcin Moczydłowski:
Co było takim punktem zwrotnym, że w ogóle poszedłeś w zawody i występowanie? Bo to raczej nie jest tak, że pewnego dnia wstałeś rano i stwierdziłeś: dobra, startuję.

Michał Ciupiński:
Wiesz co, no w zasadzie zaczęło się to tak, że na początku pracowałem w jednej kawiarni, która nie była kawiarnią speciality, później miałem rok przerwy, no i później poszedłem, pracowałem 8 lat w Secret Life'ie, gdzie właśnie spotkałem m.in. Piotra Jeżewskiego z Heresy, który gdzieś tam mnie zaraził całkowicie kawą, Tylko na początku traktowałem to bardziej jako pracę. To był... 2011? 2012? Nie bo to już było po euro. Czyli 2012. Wtedy jeszcze pracowałem na starówce podczas mistrzostw Euro. Na początku traktowałem to po prostu jako super pracę. Nigdy nie wyobrażałem siebie jako kogoś siedzącego w korpo za biurkiem. I wtedy jeszcze dzieliłem swoją pasję pomiędzy bieganie a kawę i dużo brałem udziału w zawodach biegowych. Między innymi jeździłem też na treningi z Marcinem Świercem, naszym chyba najlepszym w sumie triathlonistą w Polsce. Po takim moim najlepszym sezonie biegowym, gdzie udało mi się wygrać jakieś tam biegi w górach i tak dalej okazało się, że złapałem kontuzję i mam złamaną kość śródstopia, więc miałem trzy operacje stopy, dodatkowo mam też do tej pory zerwane więzadła krzyżowe, więc jakby nie mogłem wrócić już na ten poziom biegania.

Marcin Moczydłowski:
Ale dusza zawodnika została?

Michał Ciupiński:
Tak, dusza zawodnika została. No i zacząłem rywalizować właśnie w zawodach kawowych. Na początku nie czułem się na siłach, żeby w ogóle wystartować w Mistrzostwach Polski, więc wziąłem udział w Preinfuzji organizowanej przez Hard Beans. No i później stopniowo o tym myślałem. Miałem jeszcze taką w sumie rozmowę z Błażejem Walczykiewiczem, który mnie przekonywał, żeby wystartować, spróbować. I przyjechałem do Łodzi wtedy do Primulator na eliminacje i wystartowałem pierwszy raz.

Marcin Moczydłowski:
2019 rok były eliminacje, a finał był w marcu 2020, później przyszła pandemia.

Michał Ciupiński:
I wtedy właśnie zająłem piąte miejsce.

Marcin Moczydłowski:
I to był pierwszy start?

Michał Ciupiński:
No to był pierwszy start w Barista.

Marcin Moczydłowski:
Zawsze powtarzam, że przy pierwszym starcie sam awans do finału to wielki sukces i w to trzeba celować więc to super wynik. Ok, czyli 5 lat startów z rzędu w Barista. Co było najtrudniejsze w przygotowaniu się teraz do dwóch konkurencji na raz?

Michał Ciupiński:
Samo połączenie przygotowań do tych dwóch konkurencji było najtrudniejsze. Ja obrałem pewien schemat, gdzie najważniejsza była systematyczna praca. Na początku – przygotowanie pod Mistrzostwa Polski Barista, potem powtarzanie – i dopiero później dołożenie Coffee in Good Spirits, sprawiły, że czułem się dobrze przygotowany.

Marcin Moczydłowski:
A jak się przygotowujesz do startu, to od czego zaczynasz? Od smaku, od historii, czy od produktu? Jeżeli masz już kawę, to np. do niej układasz historię?

Michał Ciupiński:
Jeśli chodzi o Baristę, to wiadomo — kawa. Najtrudniej dobrać odpowiednią na występ. W poprzednim roku miałem koncept oparty o balans. Chciałem dobrać taką kawę, żeby pokazać dwa różne oblicza: espresso i milk (przyp.red. kawa z mlekiem). Miałem wtedy nawet dwie kawy od tego samego producenta, z tej samej farmy. Espresso do tego dochodziło jeszcze w drinku dowolnym (bezalkoholowym – redakcja). I cała historia była o tym, jak barista wpływa na balans i jak go „kreuje” samym parzeniem. W tym roku było trochę inaczej. Jasne, że kawa na takich zawodach jest mega ważna, ale koncept nie był z niej w 100% wyprowadzony. W sensie dograłem go do kawy. ale nie było to jakby całkowicie uzależnione od niej. No i też nie mam aż takich kontaktów, żeby np. robić kawę razem z producentem i budować całą opowieść tylko wokół „wyprodukowanej specjalnie” partii. I szczerze — nie czuję się jeszcze na siłach, żeby iść w tę stronę. To trochę nie moja bajka...

Michał Ciupiński, Mistrz Polski Barista oraz Coffee in Good Spirits, podczas pracy za barem w kawiarni Błysk. W tle widoczne profesjonalne młynki do kawy Mahlkönig, wykorzystywane w codziennej pracy oraz w procesie przygotowań do startów konkursowych.

Marcin Moczydłowski:
Czyli trochę jest tak, że punktem wyjścia jest pomysł na prezentacje?

Michał Ciupiński:
Tak, zdecydowanie tak. Jak już masz ogarniętą prezentację, to łatwiej to wszystko poskładać. A jeśli chodzi o Coffee in Good Spirits, to u mnie też najpierw był koncept całej prezentacji. Kawa dopiero potem się w to wpasowała. Teraz, jak szukam kawy na Mistrzostwa Świata w Coffee in Good Spirits, to już celuję bardziej konkretnie. Mam jeden pomysł na drinka, który mógłby fajnie zagrać, więc szukam ziaren pod ten kierunek. 

Marcin Moczydłowski:
Kiedy zaczynasz przygotowania? Ile czasu naprawdę potrzeba, aby być gotowym na występ?

Michał Ciupiński:
Kiedyś Agnieszka Rojewska powiedziała, że przygotowuje się do następnych zawodów zaraz po zakończeniu aktualnych. Wychodzę podobnie z założenia, że kończą się zawody i zaczynają przygotowania do następnych. Dzień po powrocie z Genewy zrobiłem research kawy, zamówiłem dwie kawy i zacząłem pisać prezentację na Baristę. Przy Mistrzostwach Polski na początku listopada byłem gotowy. Później dopinałem gramatury.

Marcin Moczydłowski:
Jakim kluczem wybierałeś kawę i skąd ją brałeś?

Michał Ciupiński:
W samym wybieraniu kawy bardzo pomogli mi Kasia i Wojtek z Good Coffee, mam tu oczywiście na myśli znalezienie zielonego ziarna. Z czasem baza kontaktów po prostu robi się większa: poprzednie starty, mistrzostwo rok wcześniej i wyjazd na mistrzostwa świata bardzo to ułatwiają.

Marcin Moczydłowski:
To jest duży wydatek? Ile kawy realnie wykorzystujesz do przygotowań?

Michał Ciupiński:
Na Coffee in Good Spirits na przygotowania i start, w tym roku poszło mi około 10 kg kawy. Na Baristę myślę, że spokojnie 6–8 kg. Warto zaznaczyć, żeby nie robić treningów na tej samej kawie. Dobrze mieć tańszą kawę do powtarzania występu, a tę docelową zostawić do receptur i kluczowych testów. W tym roku kupowałem kawę sprzedawaną w boksach i ta, którą wybrałem, kosztowała 111 dolarów za kilogram zielonego ziarna. To wcale nie była najdroższa kawa, patrząc na ceny na świecie, ale i tak to jest spory koszt.

Zdjęcie wykonane w kawiarni Błysk, podczas rozmowy poświęconej przygotowaniom konkursowym, pracy baristy oraz zapleczu sprzętowemu. W tle widoczne profesjonalne młynki do kawy Mahlkönig.

Marcin Moczydłowski:
A jak to jest ze sprzętem, na którym się przygotowujesz? Primulator jako oficjalny sponsor zapewniał zawsze możliwość treningu w naszych biurach na ekspresach Faema, na modelu który będzie na zawodach. Przekładasz trening 1:1 na sprzęt z zawodów?

Michał Ciupiński:
Wiesz co… czy to się da przełożyć jeden do jednego? Nie, zupełnie nie.

Przygotowania w tej pierwszej fazie, kiedy układasz prezentacje można robić na dowolnym sprzęcie, ale dla mnie kluczowe jest to, żeby spróbować kawy na ekspresie, na którym realnie będziesz pracował na zawodach. Albo chociaż na sprzęcie tej samej firmy. Nawet jeśli to nie jest identyczna konfiguracja, to i tak daje dużo lepszy punkt odniesienia. Wiadomo, że idealnie byłoby na tym samym modelu bo ekstrakcje potrafią się mocno różnić: czas, doza, mielenie… to wszystko się rozjeżdża. I ja to czułem bardzo wyraźnie. Na treningach na jednym sprzęcie kawa wychodziła dobrze, ale na zawodach na Faemie, była zdecydowanie najsłodsza, miała najniższą kwasowość i była najbardziej zbalansowana. Dlatego w poprzednich latach dużo mi dało to, że mogłem dzięki Primulator wpadać na treningi i testować wszystko na miejscu: kawy, ustawienia, cały setup.

Marcin Moczydłowski:
Czyli można powiedzieć, że sprzęt na jakim jest występ ma wpływ na ziarno?

Michał Ciupiński:
Tak. Najlepiej smakowała właśnie tam, na miejscu na zawodach w Krakowie. Sprzęt ma ogromny wpływ.

Marcin Moczydłowski:
A co jest w Coffee in Good Spirits takiego fajnego?

Michał Ciupiński:
Wciągnęła mnie koncepcja tych zawodów. To są zupełnie inne zawody niż Barista. Jest dużo więcej luzu (chociaż może nie zawsze to widać na scenie). Są rzeczy, które zrobiłbym w CIGS, a na Baristach raczej bym się nie odważył. Dla mnie Barista i Brewers są bardziej „eleganckie”, „dostojne”, opanowane. CIGS ma inną energię.

Marcin Moczydłowski:
Masz przed sobą Brukselę (Mistrzostwa Świata CIGS – Czerwiec) i potem Panamę (Mistrzostwa Świata Barista - Październik). Jaki masz plan na przygotowania i jak to dzielisz?

Michał Ciupiński:
Logistycznie ogarnięcie jednego i drugiego startu to jest wyzwanie, więc na razie skupiam się tylko na Coffee in Good Spirits. A jeśli chodzi o przygotowania do Baristy, to na ten moment jedyne, co chcę zrobić, to mniej więcej zarysować sobie plan…, ale bez wchodzenia w prezentację. Nic jeszcze nie będę budował, nie będę tego kleił, chcę po prostu znaleźć kawę.

Założyłem też, że chcę wydać więcej na kawę na Baristę niż na CIGS, więc to trzeba rozsądnie rozłożyć. Tak all in. Bo być może nigdy nie będę już na takiej imprezie. Może to jedyna szansa i chcę się jak najlepiej przygotować. A wiem, że kawa to jest przynajmniej 70% sukcesu na zawodach. Na Mistrzostwa Świata Barista chciałbym pierwszy raz użyć Panamy. Patrząc na wyniki innych baristów na świecie i słuchając głosów innych osób, Panama to jest kierunek, w który chcę uderzyć.

Jakbym miał podsumować Twoje pytanie to nie ma sensu w tym momencie ruszać dwóch kategorii naraz na pełnej. Masz pół roku na Coffee in Good Spirits, a potem jakieś 3–3,5 miesiąca na Baristę. Jak zaczniesz cisnąć wszystko równolegle, to ani jednej kategorii nie ogarniesz porządnie, ani drugiej — a tu mówimy o Mistrzostwach Świata. Wiadomo, Mistrzostwa Polski mają bardzo wysoki poziom, ale to jednak nie to samo co poziom światowy.

Marcin Moczydłowski:
No tak na koniec: oficjalnie życzymy powodzenia. Trzymamy kciuki bardzo mocno. Zwłaszcza że to już jest ten etap, gdzie wiesz, że wszystko masz powoli ogarnięte, ale i tak na końcu decydują detale. No i wiadomo będziemy śledzić, kibicować i czekać na wieści po starcie. Daj znać, jak tylko wrócisz, jak to w ogóle wyglądało od środka.

Michał Ciupiński:
Dziękuję bardzo, serio. No i tak dam znać na pewno. Teraz po prostu trzeba robić swoje: trenować, dopracować szczegóły i nie panikować. Dzięki za wsparcie, bo to zawsze pomaga. Dzięki.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.